-Violetta!-krzyczała moja mama.
A potem tylko ciemność.
2 miesiące później:
Nadal leże w szpitalu,lekarze jeszcze nie wykryli co mi jest.
Nie mogę nic pić,ani jeść a nawet spać.
Jestem bardzo przemęczona.
Marotti był u mnie,powiedział że poczekają aż wyzdrowieje.
Oh...właśnie do mojej sali wszedł lekarz.
-Dzień dobry Violetto,nadal się nie możesz ruszyć?
-Dzień dobry,tak nadal.
-Niestety,ale wykryliśmy u pani...raka.
-Słucham!?
-Niestety nie ma pani dużych szans na przeżycie...
-Ile życia mi pozostało?
-Z jakieś...10 miesięcy.Przepraszam muszę iść.
Nagle cały świat stracił barwy,wszystko się totalnie zatrzymało.
Łzy spływały po moich policzkach.
Co ja teraz zrobię?
Mam tylko rodziców,nigdy nie wiedziałam jak smakuje miłość.
Nagle ktoś zapukał.
-Proszę-powiedziałam szlochając.
Moim oczom ukazał się Leon i jakaś dziewczyna.
Wyglądała tak:
-Hej-powiedzieli Leon i ta dziewczyna.
-Ty płaczesz?-spytał.
-Nie wiem po co się pytasz skoro i tak mi nie pomożesz.
-A co ci jest?
-Mam... r...-nie może mi to przejść przez gardło.-Ra...ka...
Zaczęłam jeszcze bardziej beczeć.
Przytulił mnie czule,a ta dziewczyna takie coś:
-Ariana-podała mi rękę.
Sprubowałam podnieść moją.Udało się.
-Violetta.
-Przynieść Ci coś do zjedzenia,albo picia?
-Nie dzięki.
Nagle zrobiło mi się duszno i zemdlałam.
Do sali wbiegli lekarze i chyba mnie reanimowali.
+++++++++++++++
Siema ludziska!
No to rozdział taki.
Spoko nie uśmiercę jeszcze Violetty:)
Ale gdzieś tak za...3 czy 4 rozdziały...
Pożyjemy zobaczymy.
No bo jak Vils umrze to przecież będzie koniec opowiadania.
No i jeszcze mała sprawa...
Jest nas mało,więc pomyślałam,że stałe zajmowanie miejsc nie ma sensu.
Co dziennie będzie miała zajmowane miejsce inna osoba(jedna)
Zapraszam was do komentowania:)
I przy okazji wpadajcie na bloga do mojej koleżanki:)
http://milosczawszewygrazgniewem.blogspot.com
Tajemnicza sweet:*
Mam tylko rodziców,nigdy nie wiedziałam jak smakuje miłość.
Nagle ktoś zapukał.
-Proszę-powiedziałam szlochając.
Moim oczom ukazał się Leon i jakaś dziewczyna.
Wyglądała tak:
-Hej-powiedzieli Leon i ta dziewczyna.
-Ty płaczesz?-spytał.
-Nie wiem po co się pytasz skoro i tak mi nie pomożesz.
-A co ci jest?
-Mam... r...-nie może mi to przejść przez gardło.-Ra...ka...
Zaczęłam jeszcze bardziej beczeć.
Przytulił mnie czule,a ta dziewczyna takie coś:
-Ariana-podała mi rękę.
Sprubowałam podnieść moją.Udało się.
-Violetta.
-Przynieść Ci coś do zjedzenia,albo picia?
-Nie dzięki.
Nagle zrobiło mi się duszno i zemdlałam.
Do sali wbiegli lekarze i chyba mnie reanimowali.
+++++++++++++++
Siema ludziska!
No to rozdział taki.
Spoko nie uśmiercę jeszcze Violetty:)
Ale gdzieś tak za...3 czy 4 rozdziały...
Pożyjemy zobaczymy.
No bo jak Vils umrze to przecież będzie koniec opowiadania.
No i jeszcze mała sprawa...
Jest nas mało,więc pomyślałam,że stałe zajmowanie miejsc nie ma sensu.
Co dziennie będzie miała zajmowane miejsce inna osoba(jedna)
Zapraszam was do komentowania:)
I przy okazji wpadajcie na bloga do mojej koleżanki:)
http://milosczawszewygrazgniewem.blogspot.com
Tajemnicza sweet:*

Maddy:)
OdpowiedzUsuńDziękuję za miejsce.
UsuńViola umiera? Niee. To jej chory sen. Dopiero Zaczęłaś opowiadanie. Bez sensu ją od razu uśmiercać. Ehhh.
Leon przy niej jest. Już wie. Zostało jej mało czasu.
Świetny.
Czekam na next :*
Buziaczki :* ❤
Maddy ❤
PS. Zapraszam do mnie
#KYLIEMAFOCHAIMUSISOBIESAMAZAJMOWAĆBOTAJEMNICZASWEETNIERACZYŁAMIZAJĄĆAJESTMTUJUŻODPOCZĄTKUCIOCIAKYLIEDAWAŁARADYICOMAGÓWNO!
OdpowiedzUsuńKYLIE JEST ROZWŚCIECZONA.
I KYLIE NIE WRÓCI..